Translate

środa, 23 marca 2016

Postacie

Miłego czytania <3

Elizabeth Hurlement
Jedna z głównych postaci powieści. Przyjaciółka Alei, miłość Nathana, żona Sellarossa. Sierota od lat dziecięcych. Prawdomówna, opryskliwa, zaczepna, wybuchowa.

Alea  Affectueux
Również jak Eliza jedna z głównych bohaterek. Przyjaciółka Elizy, partnerka Gabe'a, była narzeczona Sellarossa. Posiada rodziców podróżników, młodszego brata (przebywającego w ciągłych podróżach z rodzicami) i babcię. Romantyczna, rodzinna, perfekcjonistka, optymistka. Obdarzona niezwykłą umiejętnością przewidywania przyszłości.

Gabriel Damazy
Pierwsza męska postać główna. Brat Nathaniela, partner Alei, przyjaciel Sellarossa, wróg Aduma. Brak jakiejkolwiek rodziny - prócz starszego brata. Pan żywiołów, żyjący pod urokiem przemienienia w pumę. Romantyczny, nerwowy, pomocny.

Nathaniel Patrokles
Druga główna postać męska. Starszy brat Gabriela, zakochany w Elizie, przyjaciel Sellarossa, wróg Aduma. Brat to jego jedyna rodzina. Podobnie jak brat włada żywiołami, lecz tymczasowo nie może ich używać. Również zaklęty. Głośny, denerwujący, uroczy.

Sellaross Wilk
 Drugoplanowa postać męska. Mąż Elizy, były narzeczony Alei, przyjaciel Nathaniela i Gabriela. Syn Aduma, brat Mirabel. Miły, silny, zabawny. 

Adum Wilk
Czarny charakter powieści. Wróg wszystkich wyżej wymienionych. Syn Hefajstosa, kochanek Hekate, ojciec Sellarossa i Mirabel. Podstępny, zły, okrutny.

Cyrik Maikai
Drugoplanowa postać męska. Został znaleziony przez Aleę i Gabe'a i traktował ich jak rodziców, nie lubi Nathana i Sellarossa, ma obojętny stosunek do Elizy. Syn Apolla. Dziecinny, przystojny, zaskakujący.

Afrodyta
Trzecioplanowa postać damska. Opiekunka Alei, nie lubi Gabe'a i Apolla. Żona Hefajstosa. Bogini miłości i piękna. Wymagająca,  niewybaczająca, wkurzająca.

Artemida
Postać drugoplanowa. Opiekunka Elizy, toleruje wszystkich jej przyjaciół. Siostra Apollina. Bogini łowów i lasów. Przyjazna, opiekuńcza, tajemnicza.

Hefajstos
Trzecioplanowa postać męska. Potrzebuje Alei, lubi jej przyjaciół. Ojciec Aduma. Bóg ognia i kowali. Uśmiechnięty, przerażający,  złowrogi.

Apollo
Drugoplanowa postać męska. Zakochany po uszy w Alei, nie znosi Gabe'a i Afrodyty, jest obojętny wobec innych postaci pierwszoplanowych. Brat Artemidy. Bóg muzyki i lekarzy. Romantyczny, potężny, kąśliwy.

Mirabel Wilk
 Trzecioplanowa postać damska. Była partnerka Nathaniela, nie znosi Elizy i Alei. Córka Aduma, siostra Sellarossa. Pracowniczka Aduma. Fałszywa, ruda.

Julia

Rozdział podsumuwujący 1-4

W tym poście zostaną objaśnione wątpliwości z rozdziałów od 1 do 4 :)

Rozdział 1
 Alea słucha ostrzeżeń babci i wychodzi z domu, aby zdążyć na samolot z Paryża do Grecji. Jedzie na upragnione wakacje ze swoją przyjaciółką Elizą.

Rozdział 2
Alea i Eliza lecą razem samolotem do słonecznej Grecji (Eliza zapomniała stroju kąpielowego).  Zakwaterowują się w hotelu i wyruszają na plażę. Eliza zauważa dostojnego - dzikiego - kota. W sennej krainie przyjaciółki przechodzą próby Apollina. Pierwsze spotkanie dziewcząt z Nathanielem i Gabrielem.

Rozdział 3
Alea i Eliza pomagają na placu budowy ciotki Alei. Pod koniec dnia chłopcy porywają je na niezapomnianą przejażdżkę.

Rozdział 4
Alea jest zła na Elizę, zakochuje się w Gabe'ie. Cała czwórka zmierza do świątyni Afrodyty.  Bogini rozmawia z Elizą i okazuje się, że jeden z chłopców to klon. Dziewczyna policzkuje Nathana, co powoduje zniszczenie klona i pojawienie się prawdziwego Nathana.


Julia

wtorek, 22 marca 2016

Rozdział 39

Nathan

To było przerażające. Hefajstos był coraz bliżej mnie z uśmiechem psychopaty rozciągniętym na policzkach.
Popatrzyłem na przyjaciół. Gabe nerwowo pocierał dłonią lewe ramię. Sellaross z rumieńcami na twarzy wciągał spodnie na nogi.
Wypadło na mnie. To ja musiałem pierwszy odezwać się do Hefajstosa.
- Och, pamiętałeś - wyszczerzyłem zęby w udawanym uśmiechu. Hefajstos objął mnie ramionami i ubrudził mnie smarem. Wyglądał na dwadzieścia - parę lat. Miał na sobie granatowy kombinezon (cały w czarnych plamach) założony na gołe ciało i japonki. Jego piwne oczy szaleńczo świeciły. Wyglądał komicznie.
- To nic wielkiego. Zaprosiłem paru przyjaciół - podniosłem pytająco brwi. - Mam nadzieję, że się ucieszysz.
- Będzie Eliza? - zapytałem z nadzieją.
- Nie... Słyszałem, że jest u Apolla. Nie chciałem im przeszkadzać - bóg niepewnie potarł ręką zmarszczone czoło.
Gabe niespodziewanie włączył się do rozmowy.
- A Alea?
- Alea... - zamyślił się Hefajstos. - Jest z Elizą. Ale raczej o nich zapomnijcie.
- Co?! - krzyknął Gabe. - Jak mam o niej zapomnieć?
- Nie odpowiadaj - doradziłem bogowi. - To było tak zwane "pytanie retoryczne".
Hefajstos w odpowiedzi tylko pokiwał głową. Zrezygnowany Gabe usiadł na ziemi. Podszedłem do niem i położyłem mu dłoń na ramieniu. Jestem jego starszym bratem. Moim obowiązkiem jest, sprawić by zawsze był szczęśliwy. Niestety nie za dobrze wywiązuje się z mojej roli.
- Gabe... - mój brat spojrzał na mnie przygryzając zębami wargę. Niedobrze.  Robił tak tylko - i wyłącznie - w krytycznych momentach. Ostatnim razem było tak, gdy... Umarli rodzice. Nie miałem pojęcia, że on aż tak kocha Aleę. Ale ja nigdy nie miałem racji w takich sprawach. No bo, kto by pomyślał, że ja... Zakocham się w Elizie. To takie idiotyczne. Czy ja się dobrze czuje? Nie, raczej nie. Ale przecież ja sam jestem idiotą, więc.. Co za różnica. Och, czas pocieszyć Gabe'a. Czemu ja cały czas myślę tylko o sobie? Podwójny idiota. - Gabe - powtórzyłem.
Tym razem Gabe raczył odpowiedzieć.
- Czego chcesz? - warknął.
- Twego szczęścia - posłałem mu buziaka.
- Idiota - szepnął i odwrócił ode mnie spojrzenie.  - Poczekam na was na dole. Bawcie się dobrze. - wstał podpierając się na rękach i wsiadł do windy. Sellaross to zauważył i podszedł do mnie.
- Idź za nim - poleciłem mu. Przyjaciel bez ociągania podbiegł do windy.
Zbliżyłem się do boga.
- Co ty narobiłeś?
- Urządziłem przyjęcie - odparł niewinnie. Przewróciłem oczami. - A oto twoi goście - wskazał ręką na ludzi usadzonych pod ścianą na krzesłach przypartych stołem z ogromnym tortem. - Adum, mój syn - powiedział z dumą po czym nieco się skrzywił - tamci pozostali to tylko: Hekate, Artemida, Mirabel, Cyrik - chłopak wcale nie wyglądał na Cyrika. Był dużo starszy. O Jakieś dziesięć lat. I był bardo przystojny. Za bardzo. - I jeszcze Afrodyta. - odchrząknął i dodał szeptem - ale uważaj ma dzisiaj zły humor. Ktoś ja perfidnie wkurzył - dodał z uśmiechem.
Kiwnąłem głową. Hefajstos klasnął w dłonie i wszyscy krzyknęli jednocześnie:
- Nathan, wszystkiego najlepszego z okazji 120 urodzin!!!

Julia

czwartek, 17 marca 2016

Rozdział 38

Sellaross

Przede mną stały drzwi. Były twarde i grube - zbudowane ze starego, wysuszonego dębu. Za nimi słychać było niepokojące pomruki i warczenie.
Przełknąłem ślinę. Na drżących nogach podszedłem do drzwi i je uchyliłem. Nic za nimi nie było. Tylko ciemność. Dobra... raz się żyje.
Gwałtownie wparowałem do pokoju. Cisza. Dusząca i przytłaczająca pustota tego pomieszczenia przeraziła mnie bardziej niż rozzłoszczona Eliza. Nagle ujrzałem błysk kocich oczu. Potem poczułem świst powietrza.
- Auuuu! - zawyłem.
Ból. Zasyczałem dotykając ramienia. Były na nim trzy wielkie bruzdy z których obficie lała się krew, zabarwiając mój T-shirt na czerwono.
Kolejny świst.
Tym razem pazury zraniły moją klatkę piersiową przedziurawiając moją koszulkę. Ból był oszałamiający.
To przeważyło szalę. Te kotki mnie wkurzyły.
Zerwałem z siebie koszulkę, rzuciłem ją w głąb pomieszczenia. Pumy rzuciły się na nią i rozszarpały w mgnieniu oka.
Rozejrzałem się po pomieszczeniu.  Żadnej broni. Żadnej.
No dobra, oprócz jednej. Ale za nic nie chciałem jej używać - a mianowicie, nie chciałem używać mojego paska od spodni. No bo przecież nie chcę walczyć - na śmierć i życie - w samych bokserkach.
Ale nie miałem żądnego wyboru.
Odpiąłem klamrę paska, a potem przedłużając każdą chwilę - dopóki koty się mną nie zainteresowały - wyjąłem pasek ze szlówek  jeansów.
Spodnie spadły mi do kostek, odsłaniając bokserki w serca... Zarumieniłem się.
I wtedy zapaliło się światło. A bracia zamienili się w ludzi.
- Dlaczego teraz?! - załkałem.
Nathan i Gabe popatrzyli na siebie. Pierwszy odezwał się Nathan.
- Co ty wyprawiasz kolego? - jego brwi było znacząco podniesione.
Gabe spojrzał na niego, a potem na mnie. I dwukrotnie podniósł te swoje czarne, głupie brwi.
- No nie... - szepnąłem. - Nie myślcie sobie nawet!
Ale bracia mnie nie słuchali, nawet na mnie nie patrzyli. Byli odwróceni plecami do mnie.
I wtedy mnie olśniło.
Stałem prawie nago przed bogiem kowali.
Ale wtopa.
- Miło jest oglądać waszą trójkę - wyszczerzył się Hefajstos. - Nathan, wszystkiego najlepszego!

Julia i Waleria

piątek, 19 lutego 2016

Rozdział 37

Eliza

- Alea... dom został spalony - powiedziałam drżącym głosem.
- Jak mogłaś do tego dopuścić?! - po policzkach Alei ściekały łzy.
- Ja... Nie... Ja tego nie zrobiłam! To nie moja wina! - krzyczałam. - TO NIE JA PODPALIŁAM DOM!!!
Alea wciągała powietrze przez nos. Była na mnie wściekła. W sumie to ja też byłam na siebie wściekła. No właśnie, jak mogłam do tego dopuścić?
Przypomniałam sobie chwile w których dom stanął w płomieniach. Na początku czułam dym. I coś jeszcze. To coś było bardzo mało wyczuwalne, ale jednak było. Znałam ten zapach. Ciepły, kwiatowy, a jednocześnie kręcący w nosie, chciało się od niego kichać. Musiała nosić go kobieta. Alea?
Podeszłam do Alei i zaciągnęłam się jej zapachem.
- Ogarnij się ty downie - wycedziła przez ściśnięte zęby. Nadal była wściekła.
- Wypraszam sobie tego "downa" - mruknęłam - Mów do mnie Sherlocku - puściłam do niej oko.
Alea wywróciła tylko oczami.
Na jej miejscu zrobiłabym to samo.
Jestem nieznośna. Wiem. Ale taki już mój urok.
Jeżeli to nie Alea... Ja?
Nie... Przecież nienawidzę zapachu kwiatów!
Sellaross? Nie... To chłopak. Mało widać, a jednak...
Nathan? Nie...
Gabe? Nie... Gabe pachnie Aleą...
Cyrik? Nie... Cyrik śmierdzi.
A więc...
Clarie! Tak, to na pewno ona!
- Alea! - krzyknęłam. - Wiem kto podpalił dom!!!
- Eliza...
- CLARIE PODPALIŁA NASZ DOM!!!

Julia

poniedziałek, 15 lutego 2016

Rozdział 36

Eliza

- O nie! Tak nie będzie! - rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam jak ktoś przytulał Aleę. Zerwałam gałąź z najbliższego drzewa i pobiegłam do Alei. - Ty idioto! - krzyknęłam i odsunęłam jakiegoś faceta od Alei. Zaczęłam uderzać w niego gałęzią.
- Przestań! - krzyknęła Alea.
- Niby czemu? Ja przynajmniej nie zdradziłam swojego chłopaka!
- Eliza... Ty nawet nie masz chłopaka. - to zabolało - A po za tym... uznaliśmy, że tak będzie lepiej. Przynajmniej nic nie stanie się Gabe'owi.
Przestałam okładać Apollina gałęzią i odrzuciłam ją na bok.
- Ała. - zakwilił - Musiałaś mnie zaatakować? - potarł dłonią obolały kark.
- Tak. - powiedziałam stanowczo.
- A po za tym, to kto Cię tu przysłał? - zapytał podejrzliwie. - Chyba że portal znowu się popsuł. Będę musiał wezwać Hefajstosa.
- To nie będzie konieczne - Ami wyłoniła się z cienia.
- Siostro, Ciebie się tutaj nie spodziewałem.
- A powinieneś - dodała chłodno. - Oddaj mi dziewczynę, a zakończy się to bezproblemowo.
- Nie! Oddam Ci wszystko, tylko nie ją!
- Nie.
- Weź Hipolitę! Weź Cyrika! Weź wszystkich! Błagam, tylko nie ją...
- Proszę Cię po raz ostatni. Hipolito, odejdź stąd. - dziewczynka pobiegła do altanki.
Dopiero teraz dotarło do mnie, że mogę zbliżyć się do Alei. Podbiegłam do niej i stanęłam nieruchomo. Alea mocno mnie przytuliła. Odwzajemniłam uścisk.
- Wracajmy do domu - powiedziała Alea.
- Nie mamy gdzie. Domu już nie ma.
Łzy wystąpiły na twarzy Alei.
Zaczęło kręcić mi się w głowie.
Tego wszystkiego było za dużo. Krzyki boskich bliźniąt, Alea, śmierć.
W końcu Ami ze zwycięskim uśmiechem podeszła do nas, a gdzieś w tle widziałam jak Apollo rozbiera się i skacze do jeziora.
- Wracamy - powiedziała bogini. - Lekarz nie robił większych problemów.
Ami przeteleportowała nas przed ruiny domku na drzewie.
- Już czas na mnie - powiedziała i zniknęła.
Zostałyśmy same.
- Jak to możliwe - spytała Alea. - Jak to możliwe, że dom jest zniszczony?

Julia

Warto przeczytać

Zapraszam na mojego drugiego bloga Ciemne Poddasze

Julia